Historia


Fabryki, które przez ponad sto lat dawały pracę mieszkańcom robotniczych dzielnic, stały się ich symbolami budującymi nowe oblicze ulic i, za sprawą swych strzelistych kominów, zmieniającymi panoramę miasta. Dziś większość z tych zakładów nie pełni już swojej pierwotnej funkcji, ale ich dominująca pozycja urbanistyczna i solidna substancja budowlana dają szansę tchnięcia w nie nowego ducha tak, aby po rewaloryzacji stały się ponownie ośrodkiem życia społecznego w swoich dzielnicach. – dr hab. inż. arch. Krystyna i Paweł Kirschke, Wydział Architektury Politechniki Wrocławskiej, Rewitalizacja Browaru Piastowskiego we Wrocławiu

Browar Scholtza mieścił się… przy Świdnickiej


Niewielu wie, że przechodząc po jednej z głównych ulic Wrocławia, mija dawną siedzibę Browaru. W miejscu, gdzie dziś znajduje się księgarnia, nieopodal hotelu Monopol – mieściła się karczma Ernesta Scholtza. Z tyłu budynku powstał browar specjalizujący się w wytwarzaniu piwa leżakowego. Ślady dawnego kompleksu zachowały się dziś chociażby w postaci pamiątkowych tablic przy budynku Mediateki, dawnej słodowni i palarni kawy. Browar był, jak na swoje czasy, nowoczesny. W ogródku piwnym można było potańczyć, przyjść na koncert czy obejrzeć popisy akrobatów. Fabryka była wówczas w posiadaniu syna Ernesta – Carla.

Pod koniec XIX wieku, kiedy produkcja piwa Scholtza wyraźnie wzrosła, a ulica Świdnicka stała się jedną z głównych arterii miasta, konieczne było przeniesienie fabryki na obrzeża Wrocławia. Budynki przemysłowe zostały wyburzone, a na ich miejscu postawiono teatr – obecną Scenę Kameralną Teatru Polskiego. Zachowano jedynie część biurową od strony ulicy Menniczej oraz front Browaru przy ulicy Świdnickiej.

fot. Stowarzyszenie Wratislaviae Amici

Wygrała infrastruktura


O nowej lokalizacji Browaru przesądziła dobrze rozwinięta infrastruktura. Przedmieście Odrzańskie zapewniało dostęp do kolei i mostów prowadzących przez Starą Odrę. Kompleks Scholtza stanął przy trasie z Wrocławia do Psiego Pola.

W 1894 roku na jej terenie istniał już gigantyczny, sześciopiętrowy budynek fabryczny z trzema charakterystycznymi kominami oraz bocznica kolejowa i willowy budynek mieszkalny. Przy szosie, pomiędzy terenem słodowni a kanałem żeglownym, stały też dwa domy mieszkalne i stajnie należące do restauratora Roberta Scholtza, którym towarzyszyło popularne wówczas w mieście założenie o charakterze ogrodu rozrywkowego, tzw. Lustgarten. – dr hab. inż. arch. Krystyna i Paweł Kirschke, Wydział Architektury Politechniki Wrocławskiej, Rewitalizacja Browaru Piastowskiego we Wrocławiu

fot. Stowarzyszenie Wratislaviae Amici

Projekty zagospodarowania przestrzeni powstały w roku 1893


Budynki Brauerei Pfeifferhof Carl Scholtz rozplanowano zgodnie z wymogami produkcyjnymi, dbając jednak o to, aby od strony ulicy znajdowała się reprezentacyjna część kompleksu. (…) Umieszczony w centrum działki główny budynek zawierał leżakownie, ponad którymi umieszczono kadzie fermentacyjne i chłodnię. Przed frontem znajdował się obszerny plac manewrowy, a z boku i z tyłu dziedzińce gospodarcze. – dr hab. inż. arch. Krystyna i Paweł Kirschke, Wydział Architektury Politechniki Wrocławskiej, Rewitalizacja Browaru Piastowskiego we Wrocławiu

Za willą, przeznaczoną na biura i mieszkania dla kadry kierowniczej, stał przemysłowy budynek liczący trzy kondygnacje. Obok znajdowała się także maszynownia wraz z przylegającym do niej kominem, a także warsztat bednarski czy stajnie. Tym, co łączyło obiekty, były murowane ściany obwodowe oraz szkieletowe konstrukcje wewnętrzne wykonane z żelaza, żeliwa lub stali.

To, jak wyglądały budynki, wiele mówiło o ich funkcji


Fasady szczerze ukazywały funkcję i konstrukcję. Eklektyczno-neogotyckie elementy wzbogacające kompozycję (kostkowe gzymsy, triforia i blendy) były skromne i mechanicznie multiplikowane. Bardziej dopracowane formalnie były elewacje budynku mieszkalnego, który wzbogacono o okrągłą narożną wieżyczkę, szczyty i masywne portale. – dr hab. inż. arch. Krystyna i Paweł Kirschke, Wydział Architektury Politechniki Wrocławskiej, Rewitalizacja Browaru Piastowskiego we Wrocławiu

fot. Stowarzyszenie Wratislaviae Amici

Przyspieszyć z produkcją piwa


Browar pozostał w rękach Carla Scholtza niemalże do rozpoczęcia I wojny światowej. To czas szczególnych zmian w okolicy – szosa, przy której położony był zakład, stała się wówczas elegancką ulicą, wzdłuż której rosły dwa szpalery drzew. Prace nad kanałem żeglugowym Starej Odry ułatwiły także transport dostaw do słodowni i browaru. Dopiero kiedy budynek przeszedł w ręce Schultzheiss Brauerei Aktien-Gesselschaft, obiekt został zmodernizowany. Nowy właściciel chciał niezwłocznie przyspieszyć z produkcją piwa – a co za tym idzie, musiał zbudować nowe magazyny i butelkownię.

fot. Stowarzyszenie Wratislaviae Amici

Już 400 osób pracuje w browarze


Znajdująca się tu słodownia była jedyną słodownią na Śląsku notowaną na giełdzie. Była to także największa słodownia we Wrocławiu. Początkowo funkcjonowała obok Browaru jako samodzielny zakład. W połowie lat 30. XX wieku we Wrocławskiej Akcyjnej Fabryce Słodu pracowało 66 osób.

W dwudziestoleciu międzywojennym browar przeszedł w posiadanie firmy Schultheiss-Patzenhofer-Brauerei AG Abteilung Breslau. Przejęta została sąsiadująca słodownia, co pozwoliło udoskonalić technologię produkcji. Rocznie powstawało tu wówczas ok. 150 tys. hektolitrów piwa i 3 tys. ton słodu. Pracowano także nad przebudowami obiektów przemysłowych. Jedną z ważniejszych modyfikacji było zbudowanie kotłowni wraz z przynależącym do niej kominem, który zachował się do dziś. Dzięki licznym modernizacjom w 1934 roku w browarze pracę znajdowało aż 400 osób – dla porównania, w roku 1925 pracowało tu jedynie 231 osób.

Fot. Stowarzyszenie Wratislaviae Amici

Przed wojną fabryka funkcjonuje pod nazwą Schultheiss Brauerei AG Berlin Abt. Breslau


Od tego czasu kompleks nie był już modyfikowany. W latach wojennych ograniczono znacznie produkcję piwa. Według ostatnich zachowanych danych, w latach 1942/1943 była aż o 70% mniejsza niż w latach 1938/1939. Browar wyspecjalizował się wówczas w produkcji kawy zbożowej BAMF – stanowiła ona wówczas substytut naturalnej kawy, której na rynku brakowało. To właśnie wzmożenie tego sektora produkcji sprawiło, że browar wciąż mógł funkcjonować w tych trudnych czasach.

Każdy z furmanów pracujących w Browarze miał określone miejsca – karczmy czy sklepy, do których dostarczał piwo. Z każdej transakcji musiał się rozliczyć w zakładowej kasie.

fot. Stowarzyszenie Wratislaviae Amici

Browar trafia w polskie ręce


Browar słynął w okolicy z bardzo oddanych zakładowi pracowników. Gdy tylko pojawiła się taka potrzeba, przychodzili z pomocą.
Myśmy pracowali na warsztacie, tam na słodowni. Tam była taka machina z łańcuchami i korytkami. Do korytek sypało się jęczmień, a łańcuchy zabierały je do góry. I ten łańcuch się zerwał raz. To myśmy robili tak: całe popołudnie, całą noc, cały dzień i całą noc. I nad ranem zrobiliśmy. Już chodzi, już dobrze. Jesteśmy na szatni. Tam wszyscy zmęczeni, oczywiście piwko, wiadomo. Nagle słyszymy: wrrr… Znowu się zepsuł. Nikt nie powiedział “nie”. Wszyscy się poderwali. Poszliśmy, ale mieliśmy już wprawę i nie robilimy dwie noce i jeden dzień, tylko jeden dzień. Sześciu nas naprawiało ten łańcuch. – Pan Jan, pracował w Browarze Piastowskim od 14 roku życia

Pod koniec II wojny światowej wiele obiektów przemysłowych na terenie Wrocławia uległo zniszczeniu. Browar zachował się jednak niemal bez żadnego uszczerbku, na co wpływ miała niewątpliwie jego lokalizacja – w oddali od działań wojennych. W czerwcu 1945 roku polskie władze przejęły przedsiębiorstwo. Odtąd fabryka funkcjonowała pod nazwą Browar Piastowski. Produkcja wystartowała już w październiku. Powojenne zniszczenia były jednak na tyle duże, że sama słodownia ponownie zaczęła funkcjonować dopiero w 1951 roku.

Z kanistrami po piwo


Naprawdę było fajnie, było ciekawie. Jest co wspominać. Oczywiście były też czarne owce, trzeba było się ich wystrzegać, ale w większości ludzie życzliwi. Mieliśmy tu kiedyś takiego znajomego, Stasiu mu było na imię. Był woźnicą. I o pół litra wódki założył się z kolegami, że sprowadzi konia z pierwszego piętra. Bo konie były na pierwszym piętrze. Tam było wejście, takie pochylne, i konie mieszkały na pierwszym piętrze. I że on tego konia… te konie takie ciężkie były! Że on go sprowadzi po klatce schodowej. Oczywiście! Stasiu poszedł, patrzymy – a on prowadzi tego konia po tych schodach! Że te schody się nie załamały, to cud boski. Ale wygrał, koniowi oczywiście też dał, musiał się koń napić. – mówił pan Jan, pracował w Browarze Piastowskim od 14 roku życia

Lata 60. i 70. to czas największej świetności Browaru. Wytwarzany tu złoty trunek był znany w wielu regionach. Zdobywał liczne nagrody za smak czy sposób wytwarzania. Jego amatorzy ustawiali się w kolejkach do kiosku przed bramą fabryki. Browar Piastowski był miejscem, gdzie smakosze mogli zakupić piwo bezpośrednio z nalewaka. Bywali tacy, którzy przychodzili nawet… z kanistrami.  

fot. Stowarzyszenie Wratislaviae Amici

Wyjątkowy smak


Jakość piwa nie równała się z żadnym innym dolnośląskim browarem. Wszystko to za sprawą znajdujących się na terenie zakładu studni głębinowych. Choć na smak piwa ma wpływ wiele różnych czynników, to m.in. woda odgrywa kluczową rolę.

Kolejne zmiany nastały w roku 1994. To właśnie wtedy Dyrekcja Zarządu Browarów Dolnośląskich “Piast” zleciła biuru projektowemu Maculan und Langen Technik z Hamburga modernizację obiektu, przy której konieczne było wyburzenie większości historycznych budynków. Ostatecznie wygaszono jedynie budynek stajni, a na jej miejscu w 1996 r. stanęły silosy fermentacyjne. Reszta kompleksu zachowała się w nienaruszonym stanie. Browar został sprzedany Ryszardowi Variselli.

Szczególnym miejscem spotkań i słynnym punktem na mapie Browaru Piastowskiego był zielony kiosk z piwem. Znajdował się na rogu posesji, przy moście. Kolejki czekających na swoją butelkę można porównać do dzisiejszych kolejek po lody rzemieślnicze.

Smak tutejszego piwa był znany wówczas w całym mieście. Rodzimego trunku można było napić się w Piwnicy Świdnickiej w tutejszym ratuszu. Nowy właściciel doskonale rozumiał zasady marketingu i sprawił, że o napoju tym słyszał niemal każdy. Popyt na piwo wymuszał kolejne modernizacje fabryki. Pomimo wielu modyfikacji sam układ przestrzenny kompleksu zachował się w oryginalnym stanie. W 2003 roku znajdowało się tu 38 obiektów – w tym 18 klasyfikowanych jako zabytkowe.

Wrocławski Piast w rękach koncernu Carlsberg


W 2001 roku fabryka przeszła w posiadanie koncernu Carlsberg. Przez wzgląd na wymogi sanitarne i trudności w przystosowaniu linii produkcyjnej działalność została zakończona w 2004 r. Urządzenia wywieziono, a niektóre zezłomowano. Stan zabudowy przemysłowej był wciąż dość dobry, choć w znacznie lepszej kondycji zachowały się budynki mieszkalne.

fot. Stowarzyszenie Wratislaviae Amici

Browar stał się zabytkiem


Dolnośląski Urząd Wojewódzki podjął próby wykupu obiektów i umieszczenia w browarze Muzeum Ziem Zachodnich. Nie powiodło się to, ale owocem tych starań było opracowanie kart zespołu Browar Piastowski oraz kart czterech budynków: dawnej leżakowni i fermentowni, butelkowni i obu domów mieszkalnych. Stanowiło to podstawę do decyzji o wpisaniu tych obiektów 15.04.2005 do Rejestru Zabytków. Pozostałe budowle, tworzące historyczną kompozycję zakładu, nie zostały objęte wpisem do Rejestru (co w niedalekiej przyszłości miało przesądzić o ich losie). W 2006 roku rozpoczęto ostateczny demontaż urządzeń i obiektów technologicznych i zabezpieczanie przeznaczonych do zachowania budynków. Miało to, zgodnie z deklaracjami właściciela, stanowić pierwszą fazę przygotowywania kompleksu do zmiany sposobu użytkowania i zwiększało szansę na znalezienie inwestora, który byłby skłonny podjąć się kosztownej i skomplikowanej rewaloryzacji browaru. – dr hab. inż. arch. Krystyna i Paweł Kirschke, Wydział Architektury Politechniki Wrocławskiej, Rewitalizacja Browaru Piastowskiego we Wrocławiu

Wydobyć potencjał Browarów


W 2004 roku kompleks przeszedł w posiadanie firmy Clairmont Global. Miała ona w planach przekształcenie poprzemysłowego obiektu na zespół mieszkalno-biurowy. Choć projekty były już zaawansowane i wydano nawet pozwolenie na budowę, światowy kryzys zmusił inwestora do przerwania prac. Wskutek tego przez lata teren dawnej fabryki pozostawał niezagospodarowany. Zabytki niszczały, a Browar powoli odchodził w zapomnienie.

W 2017 r. Archicom zdecydował się podjąć wyzwanie, by tchnąć nowe życie w postindustralną przestrzeń i przywrócić wrocławianom tak dobrze znane miejsce, jakim był Browar Piastowski.

Firma zadeklarowała realizację kompleksowego założenia urbanistycznego, obejmującego mieszkania, lofty, sklepy i biura. Założenie to wykorzystuje potencjał jednego z ostatnich tak dobrze zlokalizowanych gruntów w bezpośrednim sąsiedztwie Odry i doskonale skomunikowanego z centrum miasta. Tworzone w poszanowaniu dla historii, z wykorzystaniem znalezionych podczas wykonywania prac zabytkowych artefaktów, podtrzymuje stylistykę nawiązującą do przeszłości, zachowując istniejące budynki i historyczny układ urbanistyczny, jednocześnie wpisując nowe rozwiązania architektoniczne.