Miasto spotkań


Wrocław nie bez powodu nazywany jest miastem spotkań. Do idei tej nawiązywało wiele inicjatyw. Odnosili się do niej artyści, poruszane były na licznych wydarzeniach, aż wreszcie zaadaptowano ją do oficjalnej komunikacji miasta. Określenie to sięga w swojej historii lat 90., kiedy to papież Jan Paweł II podczas organizowanego tu Międzynarodowego Kongresu Eucharystycznego opisywał Wrocław jako miasto, w którym spotyka się tradycja duchowa wschodu i zachodu.

Wrocław jest miastem położonym na styku trzech krajów, które historia bardzo ściśle ze sobą połączyła. Jest poniekąd miastem spotkania, jest miastem, które jednoczy. Tutaj w jakiś sposób spotyka się tradycja duchowa Wschodu i Zachodu. Jan Paweł II

Wenecja Północy


Wrocław może poszczycić się stosunkowo dużą liczbą symboli. Swoją alternatywną nazwę Miasto wysp i mostów zawdzięcza nieprzeciętnym statystykom: znajdziemy w nim aż 12 wysp i 112 mostów. Od setek lat to właśnie wokół Odry toczy się życie. Powstają liczne trasy spacerowe, bulwary, miejsca do joggingu czy spotkań na plażach miejskich. W sezonie wiosenno-letnim okolice rzeki tętnią życiem. To ogromny potencjał w kontekście tworzenia dobrych miejsc do zamieszkania – samowystarczalnych, otwartych na najróżniejsze potrzeb mieszkańców. Browary Wrocławskie łączą w sobie dwie przestrzenie: zurbanizowaną i zielone nabrzeże Odry – zyskując tym samym miejsca spotkań i wspólnych działań – w przestrzeni zarówno historycznej, zurbanizowanej – „miejskiej” jak i zielonej – rekreacyjno-sportowej.

Wrocław – znany też przecież jako Wenecja Północy – wraca do swoich korzeni. Odra, która ukształtowała to miasto jest dziś w centrum uwagi wrocławian. – Kazimierz Śródka, architekt i jeden ze współautorów Browarów Wrocławskich

Mit drugiego Lwowa


Starsi ludzie to przeważnie byli Lwowiacy. Bardzo dużo było ludzi, którzy pracowali we Lwowie w Browarze. Pracowała też młodzież. Ale wszyscy się znali. Myśmy mieli biedne życie, ale była ta przyjaźń: jak się masz? No co tam, kochany? Co tam słychać, jak tam rodzina? Cała klatka schodowa (kamienicy pracowniczej) to wszystko była jedna rodzina – mówi pan Jan, który pracował w Browarze Piastowskim od 14 roku życia

Przez wieki rozmaite kultury ubogacały to miasto. Współegzystowaniu ludzi z odmiennych środowisk zawdzięczamy chociażby dzisiejszą Dzielnicę Czterech Wyznań. Również w czasach powojennych do miasta napływała ludność z różnych miejsc. Każdy z nich niósł ze sobą swoją własną historię. Choć do dziś popularny jest przecież pogląd, jakoby Wrocław stał się wówczas drugim Lwowem, na próżno doszukiwać się tu potwierdzających statystyk. Repatrianci w większości przybywali do tego miasta z Polski centralnej (70%). Jedynie 20% faktycznie pochodziło z Kresów Wschodnich. Niemniej jednak liczna reprezentacja lwowskiej inteligencji na wrocławskich uczelniach wyższych sprawiła, że wielu traktowało Lwowian jako najliczniejszą grupę w nowo odzyskanym mieście.

Spotkanie kultur


Przy świetlicy działała zakładowa kuchnia – pracowały w niej kobiety ze Lwowa. Gotowały tradycyjne potrawy. Pracowników traktowały jak swoją rodzinę – w zamian za pomoc w naostrzeniu noży czy maszynek odwdzięczały się solidną porcją obiadu. Każdy był traktowany sprawiedliwie – ci, którzy mieli większy apetyt, mogli liczyć na odpowiednio większy posiłek – wszystko w zależności od potrzeb.

Dopiero poprzez nagłe przemieszanie się poszczególnych grup ludności na ziemiach zachodnich zaczęto uświadamiać sobie, że Polska była dotychczas krajem wielokulturowym i że właściwie nie mogło być mowy o »państwie jednolitym etnicznie«. Gregor Thum, Obce miasto Wrocław. 1945 i potem

W kamienicy znajdującej się naprzeciwko Browaru, na parterze, mieściła się świetlica. To tu przychodzili pracownicy zakładu – na partyjkę szachów, karty czy rozmowy przy piwie. W tym miejscu odbywały się też imprezy. Kiedy tutejsze piwo – Full – zostało nagrodzone w konkursie browarniczym w Stanach Zjednoczonych, pracownicy zostali zaproszeni do świetlicy na wspólne świętowanie. – Full to było najlepsze piwo na świecie. Świętej pamięci Irka Lewaka pomysł na to piwo… Wtedy też Irek zrobił przyjęcie dla chętnych. Oczywiście opowiedział, jak to się odbywało. Kto chciał, to przyszedł, napił się, orkiestra grała. To były piękne czasy. Wszyscy się znali, jeden drugiemu się kłaniał, jeden drugiemu dobrze życzył. – pan Jan, pracował w Browarze Piastowskim od 14 roku życia – mówi pan Jan, który pracował w Browarze Piastowskim od 14 roku życia

Musieli nauczyć się akceptować przeszłość


Niewiele jest takich miast na świecie. W ciągu tysiąca lat swojej historii Wrocław należał do czterech różnych narodów, mówiących różnymi językami, wyznających różne religie. Każdy pozostawił w mieście cząstkę swojej kultury, widocznej w architekturze, dziełach sztuki, w obyczajach. Burzono go i odbudowywano, a nowi ludzie, którzy się w nim pojawiali musieli nauczyć się akceptować jego przeszłość. Tak rodziło się miasto spotkań. Spotkań kultur, tradycji i myśli. film Wrocław – miasto spotkań; Dokument Piotra Załuskiego i Elżbiety Sitek nakręcony z okazji Europejskiego Kongresu Kultury 2011

Wrocław jest miejscem, w którym przez lata spotykały się różnorodne idee i kultury. Na miasto składa się przecież szereg elementów, które dopiero połączone ze sobą tworzą koherentną całość. To swoiste małe ojczyzny. Tożsamość Wrocławia budowana jest na powtarzanych z ust do ust historiach, inspirujących ludziach, miejscach i wydarzeniach, które kształtowały życie tutejszych mieszkańców. Nie mniej ważna jest też architektura, w dużym stopniu zdradzająca, w jaki sposób mieszczanie korzystali – i korzystają z miasta.